podsum Liga administracji publicznej 2026

Za nami niesamowicie intensywny i pełen emocji sezon w Lidze Administracji Publicznej! Walka o mistrzostwo trwała do samego końca, a dość powiedzieć, że przed ostatnią kolejką szansę na złoto miało aż 5 ekip. Finalnie najlepszą drużyną okazało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które przełamało monopol Reprezentacji Parlamentu i sięgnęło po premierowy tytuł. Srebro przypadło wspomnianym Reprezentantom, a skład podium uzupełniło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zapraszamy na podsumowanie zimowych rozgrywek w Lidze Administracji Publicznej!

 

Wicemistrzowie z kampanii Wiosna 2025, czyli Ministerstwo Spraw Zagranicznych, zimowe zmagania rozpoczęli od falstartu. Na inaugurację MSZ musiał uznać wyższość Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego (aż 1:5), ale od tego momentu Czerwoni złapali wiatr w żagle, co przełożyło się na serię aż 6 zwycięstw z rzędu. Drużyna w czerwonych trykotach w pokonanym polu zostawiła Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej (7:2), Ministerstwo Infrastruktury (3:1), Ministerstwo Cyfryzacji (6:3) oraz Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (6:1). W 6. serii gier MSZ mierzyło się z ówczesnym liderem Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska i tu po kapitalnym występie było 9:5. Ministerstwo Spraw Zagranicznych poszło za ciosem i w następnym tygodniu triumfowało z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa aż 10:2, co pozwoliło im na pozostanie w wyścigu o złoto. W ich przedostatnim występie po pełnym emocji widowisku przegrali z broniącą tytułu Reprezentacją Parlamentu 5:6 i to Niebiescy przed finiszem sezonu wskoczyli na szczyt stawki. Lecz na koniec rozgrywek wyniki ułożyły się tak, że RP zanotowali porażkę w swoim spotkaniu, a zespół w czerwonych koszulkach ograł Narodowy Fundusz Zdrowia 3:1 i w takich oto okolicznościach Ministerstwo Spraw Zagranicznych sięgnęło po złoto, przełamując dominację Reprezentantów. Ten sukces nie byłby możliwy, gdyby nie ofensywa (najlepsza w lidze), którą kierował duet Nikodem Wołoszyn – Marcin Gołębiowski. Napastnik MSZ został królem strzelców z dorobkiem 21. goli, Gołębiowski zaś nie miał sobie równych w klasyfikacji asystentów (10. ostatnich podań). Bliski zdobycia statuetki dla najlepszego golkipera LAP był Konrad Kamiński, fantastycznie spisywali się też tacy zawodnicy (i zawodniczki) jak Maciej Górski, Jarosław Głasek, Przemysław Zakonek, Mateusz Piwoński, Tomasz Piątek, Kornel Koncewicz, Klaudia Małecka i Michał Stolarek. Swój skromny wkład w to osiągnięcie miał też Hubert Gołąbek. Wielkie brawa!

 

Duże uznanie należy się też drugiej na mecie Reprezentacji Parlamentu. Obrońcy tytułu wystartowali do zimowych rozgrywek w mocno przemeblowanym składzie, ale mimo tego sezon zaczęli z wysokiego „C”, od dwóch przekonujących zwycięstw (z Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej 12:1 i z Ministerstwem Infrastruktury 5:1). Potem jednak dość niespodziewanie przytrafił im się remis z Narodowym Funduszem Zdrowia (2:2). W następnym występie Czerwono-Biali także tracili punkty (4:4 z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa), ale w 5. serii gier nastąpiło przełamanie (3:0 z późniejszym brązowym medalistą Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Reprezentanci nie zamierzali się zatrzymywać i dorzucili kolejne skalpy, w pokonanym polu zostawiając Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi (8:1), Ministerstwo Spraw Zagranicznych (6:5 w meczu na szczycie) i 4:1 z mocnym Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska. Wydawało się, że RP zgarną trzecie złoto z rzędu, ale w ostatniej kolejce plany na świętowanie zepsuło im Ministerstwo Cyfryzacji (porażka 0:2). Potknięcie Reprezentacji wykorzystał MSZ i to oni w ostatecznym rozrachunku sięgnęli po mistrzostwo. Niemniej, mimo utraty tytułu na finiszu, my bardzo wysoko oceniamy postawę Reprezentantów, którzy nie zakończyli zimy z pustymi rękami. Statuetkę dla najlepszego bramkarza ligi zgarnął Jarosław Kałuska, czołową postacią ligi był też defensor Maciej Kowalski, bardzo dobrze prezentowali się też, między innymi, Krzysztof Borkowski, Szymon Kozak, Filip Skrzesiński, Tomasz Nowocień, Jarosław Lichocki, Maciej Wojciechowski, Michał Żmijewski i jeszcze kilku graczy, którzy zaliczyli nieco mniej występów.

 

Chętnych na mistrzostwo było aż pięciu, a niełatwo było też załapać się na podium. Finalnie do TOP 3 wskoczyło też Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego (z zaledwie jednym oczkiem straty do złotego medalisty). MKiDN już na inaugurację pokazali klasę, bijąc późniejszego mistrza Ministerstwo Spraw Zagranicznych aż 5:1. W 2. serii gier Granatowo-Bordowi podzielili się punktami z Ministerstwem Cyfryzacji (2:2), a w następnym tygodniu pewnie ograli Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej 4:0. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego poszło za ciosem (3:1 z Narodowym Funduszem Zdrowia), ale w 5. kolejce musieli uznać wyższość broniącej tytułu Reprezentacji Parlamentu (0:3). Remisem 4:4 zakończył się ich występ z Agencją Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, ale od tego momentu nie było na nich mocnych. Na finiszu rozgrywek MKiDN złapali wiatr w żagle, co przełożyło się na 3 zwycięstwa z rzędu (7:3 z Ministerstwem Infrastruktury, 5:2 z Głównym Inspektoratem Ochrony Środowiska oraz 9:5 z Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi). A to w konsekwencji dało drużynie w granatowo-bordowych trykotach 3. miejsce na pudle. Kluczem do zdobycia brązowego medalu była postawa Rafała Jewdokimowa. Kapitan Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego był nie tylko ostoją defensywy swojego zespołu, ale także dorzucał znakomite liczby z przodu. I właśnie dzięki tej uniwersalności Jedwokimow został wybrany MVP zimowego sezonu. Oprócz niego fantastycznie spisywali się tacy gracze jak Bruno Zawadzki, Kajetan Grymuła, Wojciech Kołodziejczyk, Wojtek Płatek, Łukasz Sosnowski, Remigiusz Zwoliński, Michał Gogół czy Kacper Sulewski.

 

Do samego finiszu w wyścigu o złoto było Ministerstwo Cyfryzacji, w ostatniej serii gier ta ekipa pokonała 2:0 Reprezentację Parlamentu (pozbawiając ją szansy na trzeci tytuł z rzędu), ale to nie wystarczyło do miejsca na podium, chociaż strata była nieznaczna (punkt do TOP 3, dwa oczka do mistrzostwa). Drużyna w białych strojach w pierwszej połowie rozgrywek grała w kratkę. Start był udany (5:3 z MRiRW), potem był remis 2:2 z mocnym MKiDN, a do tego doszły 2 porażki z ligową czołówką (2:11 z GIOŚ oraz 3:6 z późniejszymi mistrzami MSZ). Lecz od tej chwili MC zaliczyli metamorfozę i już do finiszu zimowej kampanii nie było na nich mocnych, co przełożyło się na 5 zwycięstw z rzędu. Cyfryzacja w pokonanym polu pozostawiła MFiPR (8:2), NFZ (6:2), ARiMR (9:3) oraz wspomnianą wyżej Reprezentację Parlamentu. Mimo tak znakomitej serii nie udało się MC powtórzyć sukcesu z wiosny ‘25 (wówczas Ministerstwo Cyfryzacji było trzecie), to i tak musimy wyraźnie podkreślić, jak silna zimą była ta ekipa. Rewelacyjną kampanię zanotował zwłaszcza Radosław Chodyński, jeden z najlepszych zawodników ligi, który swoją postawą zasłużył na miejsce w pierwszej szóstce sezonu. Oprócz napastnika MC fantastycznie prezentowali się też Mariusz Czapski, Mateusz Knyt, Zbigniew Kubicki, Michał Sobolewski, Łukasz Szwajka, Marek Marczyk, Kamil Sasin i reszta załogi Ministerstwa Cyfryzacji.

 

Przez długi czas wydawało się, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska zakończy zmagania z medalem. A jeszcze przed ostatnią serią gier GIOŚ miał matematyczne szanse na złoto. W ostatecznym rozrachunku zespół ten wylądował na piątej lokacie, czego przyczyną była nieco słabsza postawa w drugiej części rozgrywek. W pierwszej połowie sezonu Żółto-Czarni zaliczyli aż 4 triumfy z rzędu. Na inaugurację ograli 3:2 NFZ, potem poradzili sobie też z ARiMR (6:4), a w 3. serii gier zanotowali imponujące zwycięstwo 11:2 z Ministerstwem Cyfryzacji. Tydzień później GIOŚ okazał się lepszy od MRiRW (3:0), ale w 5. kolejce musiał uznać wyższość mistrzowskiego zespołu MSZ (5:9). Załoga w żółto-czarnych trykotach przegrała też z pozostałymi ekipami z TOP-u (z MKiDN 2:5 i z RP 1:4). Na sam koniec GIOŚ przełamał się i wygrał z Ministerstwem Infrastruktury 4:2, ale wystarczyło to jedynie do piątej lokaty, chociaż podium było blisko („odległość” 2 punktów). My jednak bardzo doceniamy postawę Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska. Świetnie zimą grał lider Żółto-Czarnych Michał Gałkowski, bardzo dobrą pracę wykonywali też, między innymi, Arkadiusz Dzwonkowski, Krystian Gadaj, Piotr Węgiełek, Mateusz Białek, Krzysztof Czerwonka, Łukasz Szmulski, Damian Jakubik, Maciej Karczyński czy Paweł Łagowski.

 

Na szóstej pozycji wylądowało Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. Biało-czerwoni co prawda nie włączyli się do walki o medale, ale za nimi całkiem przyzwoita kampania. Chociaż akurat początek nie należał do udanych. MFiPR w pierwszych 3 grach mierzyli się z zespołami, które finalnie znalazły się na podium, a to przełożyło się na 3 porażki (2:11 z RP, 2:7 z MSZ oraz 0:4 z MKiDN). Potem było dużo lepiej. Ekipa w biało-czerwonych koszulkach wygrała 4:2 z Ministerstwem Infrastruktury, a następnie wynik ten powtórzyła w rywalizacji z NFZ. W kolejnych 2 występach Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej musiało uznać wyższość MC (2:8) i GIOŚ (4:6), ale w ostatnich 2 meczach załoga ta pokazała klasę, efektownie zwyciężając z MRiRW (11:7) i aż 17:7 z ARiMR. A to dało im miejsce w środku stawki. Jeśli MFiPR utrzyma trzon drużyny w postaci Piotra Pietrycha, Filipa Głodzia, Michała Frydrychowicza, Wojciecha Kota, Oskara Lodowskiego, Marcina Szymańskiego i Marcina Łubińskiego, a Jan Strzeżek będzie częściej pojawiał się na placu, to jest szansa na dobry rezultat w przyszłych rozgrywkach.

 

Nieco lepszego wyniku sportowego możemy wymagać od Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, która zamknęła zimę na siódmym miejscu. ARiMR potrafiła urywać punkty późniejszym medalistom (4:4 z Reprezentacją Parlamentu i taki sam wynik w starciu z MKiDN), dobrze prezentowała się też w spotkaniach z MI (4:3) czy z NFZ (5:2), ale w pozostałych występach przegrywała. Czasami nieznacznie (jak w konfrontacjach z GIOŚ czy z MRiRW), ale zdarzały się też wyższe porażki (jak choćby na finiszu sezonu, gdzie ARiMR odstawała od MSZ, MC czy też MFiPR). Na pewno gwiazdą zespołu (jak i całej ligi) był Eryk Becker, z bardzo dobrej strony pokazali się także Łukasz Gołda, Karol Kost, Paweł Tryburc i Bartosz Zajkowski. Szkoda też, że tak rzadko mogliśmy oglądać na murawie duet Marcin Kapica – Artur Szczypiński. Jak wspomnieliśmy wcześniej, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa ma potencjał, by finiszować wyżej, ale pokazała w minionych rozgrywkach kilka naprawdę świetnych momentów.

 

Start piłkarskiej zimy dla Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi był obiecujący. Nieznaczna przegrana 3:5 z MC, 3:3 z NFZ i wygrana 6:4 z ARiMR. Potem było już znacznie mniej owocnie. W pozostałych 6 meczach MRiRW zwyciężyli tylko raz, z Ministerstwem Infrastruktury 5:4, a pozostałe 5 spotkań to były same porażki, chociaż nie można odmówić tej ekipie ambicji. Na przykład w rywalizacjach z MKiDN czy z MFiPR, gdzie Zieloni podejmowali rękawice i powalczyli z wyżej notowanymi rywalami. Ostatecznie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi uplasowało się na ósmej pozycji. Lecz postawa takich graczy jak Michał Pisarski, Robert Baranowski, Jakub Bilski, Łukasz Pawłowski, Cezary Puchacz (i pozostali zawodnicy z licznej kadry MRiRW) daje nadzieję na zdecydowanie lepsze rezultaty w przyszłości.

 

Jedną z najbardziej pechowych drużyn tej zimy było z pewnością Ministerstwo Infrastruktury. Czerwoni zazwyczaj nie odstawali od oponentów, ale w pierwszych siedmiu występach nie zdobyli nawet punktu. Chociaż kilka razy było blisko, jak choćby w spotkaniach z ARiMR (3:4), z MSZ (1:3 po walce z późniejszym mistrzem), z MFiPR (2:4), z MRiRW (4:5) czy z MC (6:8). Dopiero w 8. serii gier MI udało się przełamać (zwycięstwo 4:3 NFZ), ale na koniec rozgrywek znowu niewiele zabrakło (2:4 z GIOŚ). W ostatecznym rozrachunku Ministerstwo Infrastruktury, mimo starań takich graczy jak Kamil Rudzki, Michał Rosiński, Sławomir Nastał czy Jakub Zapadka, zmagania zakończyło na dziewiątej lokacie. Lecz drużyna ta pokazała, że z każdym może powalczyć i spodziewamy się w przyszłym sezonie dużego progresu.

 

Tabelę zamknął Narodowy Fundusz Zdrowia. I to jest podobny przypadek, jak w poprzednim akapicie. NFZ potrafił urwać punkty broniącej tytułu Reprezentacji Parlamentu (2:2), zremisować z MRiRW 3:3, a także nastraszyć czołówkę (2:3 z GIOŚ, 1:3 z MKiDN, 1:3 z MSZ). Granatowo-biali przegrywali aż 7 razy, ale w zasadzie za każdym razem były to nieznaczne porażki. Szczęścia brakowało przez całą zimę, ale my w tej ekipie widzimy duże umiejętności i jesteśmy wręcz przekonani, że w kolejnych sezonach będzie znacznie lepiej. Znakomita frekwencja takich graczy jak Krzysztof Kaczkowski, Bartosz Kowalski, Piotr Lubiński, Maciej Olszewski, Paweł Trepczyński, Marcin Jaros, Filip Nowak musi w przyszłości zaprocentować.