Za nami ostatni akcent sezonu zimowego w Ligowiec Weekend. Najważniejszą informacją minionej niedzieli było zdobycie złotych medali przez Służewiec w 1. Lidze. Ekipa z Mokotowa nie zawiodła oczekiwań i po zwycięstwie z Kokosami przypieczętowała mistrzowski wazon. W Ekstraklasie zaś po remisie z FC InterTeamem miejsce na pudle zapewniło sobie SND. Zapraszamy na podsumowanie 10. kolejki w Ligowiec Weekend!
W Ekstraklasie rozegraliśmy jedno spotkanie, w którym SND mierzyło się z FC InterTeamem. Komanda rodem z Ukrainy pewna już była utrzymania, gospodarzom zaś potrzebny był minimum punkt, by zapewnić sobie miejsce na pudle. I chociaż załoga znad Dolinki była faworytem, to od samego początku goście postawili twarde warunki. W pierwszej części oglądaliśmy obustronną kanonadę, a wynik cały czas zmieniał się jak w kalejdoskopie. Finalnie do przerwy schodziliśmy przy stanie 3:3, a po wznowieniu gry wymiana ognia trwała w najlepsze. Po 34. minutach Inter kierowany przez Vadyma Ilina odskoczył na 3:5, ale w rewanżu Jasnozieloni napędzani przez Mateusza Komorowskiego zadali 3 skuteczne uderzenia (między 40. a 41. minutą). I nagle zrobiło się 6:5. Ukraińcy nie odpuszczali i w 44. minucie doprowadzili do wyrównania. Potem były jeszcze szanse na zmianę wyniku, ale w ostatecznym rozrachunku skończyło się na remisie 6:6. Takie rozstrzygnięcie sprawiło, że SND zamknęło sezon drugiej pozycji.
SND vs FC InterTeam 6:6
Przeskakujemy płynnie do 1. Ligi, gdzie zaczęliśmy od mocnego uderzenia, czyli od meczu, który miał nam dać odpowiedź, kto zdobędzie złoty medal. Przed ogromną szansą stanął Służewiec, który do celu potrzebował jednego punktu. Trzeba jednak przyznać, że ich przeciwnik, czyli Kokosy, nie ułatwili im zadania. Jako pierwsi do siatki trafili gospodarze już w 6. minucie za sprawą Mateusza Komorowskiego, ale po nieco ponad kwadransie do wyrównania doprowadził Jakub Paduch. Po chwili na listę strzelców wpisał się Kuba Kwaśniewski, ale nie minęło 120 sekund, gdy mieliśmy odpowiedź na 2:2 Michała Pierzchlewicza. Takie też rezultat utrzymał się do przerwy. Tuż po zmianie stron Komorowski uderzył na 3:2, a niedługo później skompletował hat-tricka i mieliśmy już 4:2. Fioletowi nie składali broni i z pomocą Kacpra Sasala zmniejszyli straty do 4:3, ale ostatnie słowo należało do zespołu w czerwonych trykotach. Tuż przed końcem tych zawodów najlepszy na placu Mateusz Komorowski po raz czwarty tego dnia wpisał się do protokołu, ustalają stan rywalizacji na 5:3. Takie rozstrzygnięcie, rzecz jasna, oznaczało tytuł mistrzowski dla Służewca. Gratulujemy!
Nieco w cieniu spotkania o złoto odbyło się drugie starcie pomiędzy Fennecs i Corston Wankers. W naszej zapowiedzi pisaliśmy, że konfrontacja ta może obfitować w bramki i ta prognoza potwierdziła się w pełni. W pierwszej odsłonie byliśmy świadkami klasycznej wymiany ognia (było 5:3), a po zmianie stron nadal obie drużyny stawiały na atak. Wynik oscylował wokół remisu mniej więcej do 33. minuty (6:6), ale potem gospodarze kierowani przez duet Younes Achahboune – Eddine Aiad Salah zaczęli uciekać przeciwnikom i po 40. minutach było już 10:6. Mimo ambitnej pogoni dowodzonej przez Radosława Gołąbka Corston nie zdołali tu już nic ugrać i finalnie to Fennecs byli górą, triumfując 12:7.
Służewiec vs Kokosy 5:3
Fennecs vs Corston Wankers 12:7
