zima 2026 podsumowanie weekend ligowiec 4

Za nami 4. seria gier w Ligowiec Weekend. W Ekstraklasie, w minioną niedzielę, mieliśmy zmianę na pierwszym miejscu. Po przegranej Niemłodych Wilków z SND na czele stawki znalazł się broniący tytułu Chwast Lotosu. Lecz Chwast ma na ten moment tyle samo punktów co Orlik Mokotów i wspomniana wyżej drużyna znad Dolinki. A w samym czubie tabeli jest niesamowity ścisk. W 1. Lidze zaś w meczu na szczycie Służewiec pokonał Cervinus i to właśnie ta pierwsza ekipa została samotnym liderem. Chociaż za nią utworzył się całkiem pokaźny peleton, któremu przewodzi będący ostatnio w niesamowitym gazie Gentlemen. Zapraszamy na podsumowanie 4. kolejki Ligowiec Weekend!

 

W Ekstraklasie wystartowaliśmy potyczką FC InterTeamu z ERGO Technology & Services S.A.. I tu mieliśmy sporo zwrotów akcji. Lepiej zaczęli gospodarze, którzy już w 6. minucie wyszli na 1:0, ale po kwadransie to Granatowi odskoczyli na 1:3. Lecz jeszcze upływem pierwszej połowy do szatni komanda rodem z Ukrainy wyrównała na 3:3. A w 38. minucie po uderzeniu Pavlo Kapinosova Inter prowadził 4:3. Końcówka jednak należała do ERGO. Zespół w granatowych koszulkach dowodzony przez Jakuba Mroczka wbił rywalom 3 „sztuki” i dzięki temu odwrócił losy tej batalii, wygrywając rzutem na taśmę 4:6.

 

Dużo działo się też w konfrontacji Powiewu Czarnobyla z Orlikiem Mokotów. Po 13. minutach dość nieoczekiwanie było 2:1 dla Bordowych, ale po 2 golach do szatni goście wypracowali sobie skromną przewagę 2:3. Niedługo po zmianie stron Konrad Jaworski strzelił na 3:3, ale potem nastąpił kluczowy moment tego starcia. Między 34. a 38. minutą Orlik kierowany przez Krzysztofa Mamlę wspieranego przez Patryka Borowskiego zaaplikował przeciwnikom 3 bramki i zrobiło się 3:6. Gospodarze nie poddawali się i na finiszu, a konkretnie po 47. minutach, zbliżyli się na 5:6. Ostatnie słowo należało jednak do załogi z Mokotowa. Na chwilę przed zamknięciem tych emocjonujących zawodów Patryk Herman ustalił wynik na 5:7 i 3 oczka powędrowały na konto Orlika.

 

W rywalizacji Wojowników Wódy z AZS PJATK także byliśmy świadkami obustronnej strzelaniny. Lecz w pierwszej części trafiali głównie goście. AZS napędzani przez po 16. minutach prowadzili 1:6 i wydawało się, że znajdują się w bardzo komfortowym położeniu. Ale wtedy do ataku rzucili się gospodarze, którzy jeszcze przed przerwą odrobili część strat (3:6). Wojownicy po wznowieniu gry poszli za ciosem i dość szybko, bo już po 32. minutach, był remis 6:6. Za moment mieliśmy odpowiedź Macieja Orzechowskiego na 6:7, ale nie minęło 60 sekund, gdy najlepszy na placu Jan Dura po raz 4. tego dnia wpisał się na listę strzelców. A po kolejnych 2. minutach na 8:7 poprawił Kacper Sosnowski i nagle mieliśmy 8:7. Potem oba teamy miały swoje szanse, ale finalnie Wojownicy Wódy dowieźli zwycięstwo, co pozwoliło wskoczyć im do TOP 5.

 

Następnie SND podejmowało ówczesnego lidera, czyli Niemłode Wilki. Pierwsza część należała do brygady znad Dolinki, która pod przywództwem Borkowskiego zadała 3 skuteczne uderzenia. Samemu przy tym zachowując czyste konto, co w dużej mierze było zasługą bramkarza Michała Łojewskiego. W 35. minucie Granatowi złapali kontakt za sprawą Filipa Nguyena, ale niedługo później Jasnozieloni zrewanżowali się z pomocą Piotra Norberciaka. Wilki nie poddawali się i ambitnie walczyli do ostatnich sekund, ale udało im się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki do 4:2. Ta przegrana kosztowała gości stratę pierwszego miejsca, SND z kolei wskoczyli do czołowej trójki.

 

W tym samym czasie, na boisku obok, Polisquad mierzył się z Chwastem Lotosu. I tu od samego początku obrońcy tytułu przejęli inicjatywę, raz za razem punktując przeciwników. W czym prym wiódł duet Piotr Ignaczewski – Maciej Michalski. Biało-zieloni po pierwszej odsłonie odeszli na dystans 0:4, a w drugiej jeszcze nieco podkręcili tempo. Co przełożyło się na dalsze zdobycze bramkowe. Gospodarze próbowali się odgryzać, ale ani razu nie znaleźli sposobu na świetnie dysponowanego golkipera Lucjana Barana. W ostatecznym rozrachunku Chwast Lotosu zasłużenie zwyciężył 0:9 i dzięki temu awansował na pierwszą lokatę.

 

FC InterTeam vs ERGO Technology & Services S.A. 4:6

Powiew Czarnobyla vs Orlik Mokotów 5:7

Wojownicy Wódy vs AZS PJATK 8:7

SND vs Niemłode Wilki 4:2

Polisquad vs Chwast Lotosu 0:9

 

Przechodzimy do 1. Ligi, gdzie już na dzień dobry zobaczyliśmy konfrontację Gentlemen z Expats United. Chociaż to debiutanci jako pierwsi już w 2. minucie znaleźli drogę do siatki, to gospodarze niemal natychmiast opanowali sytuację i jeszcze przed upływem pierwszej części na 7:1. W czym największy udział mieli Michał Wojtyński z Mateuszem Musojewem. Po zmianie stron Stegniańczycy kontynuowali swoje popisy strzeleckie, co miało, rzecz jasna, odzwierciedlenie w rezultacie. Finalnie Gentlemen triumfowali aż 13:2, co pozwoliło im wskoczyć na pozycję wicelidera.

 

W starciu Kokosów z Warszawą United spodziewaliśmy się raczej zaciętego widowiska, ale tak było tylko na początku. W ciągu otwierających 6 minut obie załogi wbiły sobie po „sztuce”, ale im dłużej trwała ta potyczka, tym przewaga gości rosła. Do szatni schodziliśmy przy stanie 1:3, a tuż po wznowieniu gry załoga z Półwyspu Apenińskiego dowodzona przez Krzysztofa Żelazo wspieranego przez Alessandro Paderiego podwyższyła na 1:4. Na finiszu Warszawiacy dorzucili jeszcze 4 gole i było już 1:8. Fioletowych stać było jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki do 2:8, toteż 3 oczka powędrowały na konto United.

 

Sporo działo się też w rywalizacji ICU Optyk z Fennecs. Drużyna z Algierii dowodzona przez duetu Tarik Ait Ouahioune – Bassat Benslumane od pierwszych sekund miała inicjatywę, ale kapitalnie między słupkami spisywał się Rafał Klimek. I to w dużej mierze dzięki jego postawie do przerwy było 3:3. Goście jednak nie przestawali atakować i to dało im znakomite efekty. Fennecs raz za razem punktowali przeciwników i po 45. minutach ich przewaga urosła do 3:10. Za moment Niebiescy mieli jeszcze jeden zryw, który pozwolił im zmniejszyć straty do 6:10. Lecz ostatnie słowo należało do Algierczyków, którzy tuż przed zamknięciem tej batalii ustalili poprawili na 6:11.

 

W meczu Corston Wankers z WARRIORS-REAL faworytem była ekipa w czerwonych strojach. Zwłaszcza że Niebiescy po 3. kolejkach mieli zerowy dorobek punktowy. Tymczasem tu nastąpiło przebudzenie CW i to w naprawdę imponującym stylu. Zresztą wynik 13:2 mówił sam za siebie. Od pierwszego gwizdka nominalni gospodarze prezentowali się fenomenalnie. Zwłaszcza postawa Tiago Salvadora i Pawła Seluka mogła robić wrażenie, ale tak naprawdę wszyscy zawodnicy w szeregach Corston grali fantastycznie. Już po pierwszej odsłonie było 6:0, a w drugiej Wankers nie zdejmowali nogi z gazu i zdobywali następne gole. Po 41. minutach zrobiło się już 13:0. Wojownicy starali się i udało im się nawet zdobyć na finiszu 2 bramki, ale nic to nie zmieniło w obrazie tego spotkania. Corston Wankers zwyciężyli aż 13:2 i w taki oto sposób zainkasowali premierowe 3 punkty.

 

Na sam koniec czekał nas hit, w którym Służewiec podejmował Cervinus. Pierwsza połowa to była klasyczna wymiana ognia, ale w nieco lepszych nastrojach byli gospodarze z Ayhanem Emiroglu wygrywali 3:2. Po przerwie zespół z Mokotowa podwyższył na 4:1, ale Bordowi cały czas starali się gonić rywali. Jednak na ich drodze stał mur w postaci bramkarza Wiktora Sławińskiego, który był absolutnym bohaterem tego starcia. A dodatkowo tuż przed ostatnią syreną Mateusz Komorowski dobił oponentów i Służewiec zanotowała victorię 5:2, a to dało im samodzielnego lidera tabeli.

 

Gentlemen vs Expats United 13:2

Kokosy vs Warszawa United 2:8

ICU Optyk vs Fennecs 6:11

Corston Wankers vs WARRIORS-REAL 13:2

Służewiec vs Cervinus 5:2