zima 2026 podsumowanie weekend ligowiec 2

Za nami 7. seria gier sezonu zimowego w Ligowiec Weekend. W Ekstraklasie Niemłode Wilki pewnie pokonały Polisquad i dzięki temu beniaminek sensacyjnie zapewnił sobie mistrzostwo. Wpływ na to miała też porażka Orlika Mokotów z Chwastem Lotosu. W 1. Lidze na złotego medalistę musimy jeszcze chwilę poczekać, ale wielki krok w tym kierunku zrobił Służewiec, który wygrał 7. mecz z rzędu. Z walki o tytuł nie rezygnują jeszcze Cervinus oraz Gentlemen. Zapraszamy na podsumowanie 7. kolejki Ligowiec Weekend!

 

Rywalizację w Ekstraklasie rozpoczęliśmy sobotnim meczem Polisquadu z Niemłodymi Wilkami. Spodziewaliśmy się, że lider nie będzie miał tu łatwej przeprawy, ale od pierwszego gwizdka bijący się o złoto goście z impetem ruszyli na przeciwników. Już w 5. minucie wynik otworzył Adrian Wrona, a w końcówce pierwszej odsłony goście powiększyli swoją przewagę do 0:3. Tuż po zmianie stron obie ekipy wbiły sobie po sztuce, ale potem na placu dominowały Wilki. Zespół w granatowych trykotach kierowany przez trio Adrian Wrona – Tomek Kaniewski – Artur Piasecki raz za razem znajdował drogę do siatki, co miało przełożenie na ich dorobek strzelecki. Finalnie rewelacyjny beniaminek triumfował aż 2:11 i umocnił się na szczycie stawki. A późniejsze rozstrzygnięcia sprawiły, że to właśnie drużyna Adriana Dąbrowskiego sensacyjnie zdobyła mistrzostwo. Wielkie brawa, Panowie!

 

Piłkarską niedzielę otworzyliśmy hitowym spotkaniem Orlika Mokotów z broniącym jeszcze wówczas tytułu Chwastem Lotosu. I trzeba przyznać, że mecz tak mocnych drużyn nie zawiódł oczekiwań. Od samego początku byliśmy tu świadkami klasycznej wymiany ognia (po kwadransie było 2:3), ale tuż przed przerwą goście po uderzeniu fantastycznie tego dnia dysponowanego golkipera Lucjana Barana podwyższyli na 2:4. A po pół godzinie gry na 2:5 trafił Maciej Michalski. Gospodarze napędzani przez Krzysztofa Mamlę rzucili się do odrabiania strat, ale znakomicie między słupkami spisywał się wspomniany Baran. Dodatkowo, w 40. minucie, gola na 3:6 zdobył Hubert Rytel i sytuacja Orlika była nie do pozazdroszczenia. Brygada z Mokotowa nie poddawała się i na finiszu udało im się zbliżyć na 5:6. Na więcej jednak zabrakło czasu i to Biało-zieloni wyszli zwycięsko z tej potyczki.

 

Na zakończenie została nam jeszcze konfrontacja FC InterTeamu z Wojownikami Wódy. Kluczowa dla losów tych zawodów była pierwsza odsłona, w której Jan Dura aż czterokrotnie wpisywał się na listę strzelców. Komanda rodem z Ukrainy nieco lepiej zaprezentowała się po wznowieniu gry. Po 30. minutach zrobiło się 2:5, ale nadal Wojownicy trzymali bezpieczny dystans. W 40. minucie Maciej Górzyński skompletował dublet i był już 2:6. Gospodarzom udało się jedynie zmniejszyć rozmiary porażki na 3:6 tuż przed zamknięciem tego widowiska. Wojownicy Wódy po tej cennej wygranej zrobili wielki krok w kierunku medali, ale konkurenci nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

 

Powiew Czarnobyla vs ERGO Technology & Services S.A. 0:3 (w.o.)

Polisquad vs Niemłode Wilki 2:11

Orlik Mokotów vs Chwast Lotosu 5:6

FC InterTeam vs Wojownicy Wódy 3:6

AZS PJATK vs SND 0:3 (w.o.)

 

W 1. Lidze zaczęliśmy sobotnim starciem Służewca z Fennecs. Po pierwszej części w nieco lepszej sytuacji był lider, który prowadził 2:0 po dublecie Mateusza Komorowskiego. Tuż po zmianie stron kontakt na 2:1 dał Younes Achahboune, ale niedługo później najlepszy na placu Komorowski dorzucił kolejne 2 trafienia i było 4:1. Nominalni gospodarze poszli za ciosem, szybko podwyższyli na 5:1 i goście znaleźli się w niezwykle trudnym położeniu. Na finiszu obie ekipy wbił sobie jeszcze po sztuce i w ostatecznym rozrachunku mieliśmy 6:2. Służewiec w takich okolicznościach sięgnął po 7. zwycięstwo z rzędu i dzięki temu ta załoga jest już o krok od tytułu.

 

Z walki o złoto nie rezygnuje jednak Cervinus, który także grał w sobotę. Rywalami Bordowych były Kokosy. Po niecałym kwadransie Maciej Pilczuk otworzył wynik, a jeszcze przed przerwą ten sam zawodnik po raz drugi wpisał się do protokołu i było 2:0. Gospodarze nie zwalniali tempa i konsekwentnie powiększali swoją przewagę. Po 44. minutach po uderzeniach Pawła Sychy, Krzysztofa Budki i Rafała Badowskiego zrobiło się 5:0 i było już jasne, kto tu będzie górą. Fioletowych stać było jedynie na zmniejszenie rozmiarów porażki na 5:1 tuż przed zamknięciem tych zawodów.

 

Następnie, już w niedzielę, na murawie zameldowali się Gentlemen oraz ICU Optyk. I trzeba przyznać, że było to wyjątkowo jednostronne widowisko. Od pierwszych sekund zespół ze Stegien dowodzony przez trio Mateusz Musojew – Vakhid Usmonov – Firuz Mirziyoev raz za razem punktował rywali. Już po pierwszej połowie było 10:0, a po wznowieniu gry Dżentelmeni nie zatrzymywali się i dążyli do powiększenia swojego dorobku strzeleckiego. Finalnie Gentlemen w spektakularnym stylu triumfowali aż 22:2, przedłużając swoje nadzieje na najcenniejsze trofeum.

 

Na sam koniec 7. kolejki zobaczyliśmy w akcji Warszawę United oraz WARRIORS-REAL. W 11. minucie Krzysztof Żelazo znalazł drogę do siatki i mieliśmy 1:0. Nie minęło 120. sekund, gdy Żelazo ponownie popisał się skutecznością, poprawiając na 2:0 (przy obu golach asysty notował Federico Core). Goście próbowali się odgryzać i jeszcze przed zejściem do szatni za sprawą Krzysztofa Kwietniewskiego udało im się zbliżyć na 2:1. Lecz chwilę po otwarciu drugiej odsłony Żelazo skompletował hat-tricka, za moment w jego ślady poszedł Ricardo Berrino i było już 4:1. United poszli za ciosem i zdobyli jeszcze 2 bramki. W 44. minucie Kwietniewski odpowiedział na 6:2, ale potem już rezultat się nie zmieniał i 3 oczka powędrowały na konto Warszawiaków.

 

Expats United vs Corston Wankers 0:3 (w.o.)

Służewiec vs Fennecs 6:2

Cervinus vs Kokosy 5:1

Gentlemen vs ICU Optyk 22:2

Warszawa United vs WARRIORS-REAL 6:2