Podsumowanie I ligi Weekendu

26.07.2022

Po cyklu omówień wiosennych biznesowych wydarzeń przyszedł czas na rozgrywki Ligowiec Weekend. Na pierwszy ogień idzie, nomen omen, I Liga, gdzie tytuł mistrzowski przypadł FC Hanoi, którzy aż o pięć punktów wyprzedzili drugi zespół w stawce. O pozostałych miejscach na podium zadecydowała mała tabela, gdyż aż trzy drużyny zebrały po 19 oczek. Finalnie wicemistrzostwo przypadło Uwiądowi Starczemu, a na trzeciej miejscu uplasował się FC InterTeam. Całej trójce bijemy brawo i zapraszamy na podsumowanie sezonu wiosennego w I Lidze Ligowiec Weekend!

Wspomnieliśmy już na wstępie, że najlepszy na finiszu okazał się FC Hanoi. Drużyna rodem z Wietnamu grała najrówniej z całego grona, dysponowali dobrym kolektywem w obronie, zespołową i skuteczną grą, co było kluczem do sukcesu. Na ogół nie zwyciężali okazale, ale potrafili wyszarpać trzy punkty po zaciętych bojach. Wspomnimy tylko dwa spotkania w końcówce sezonu z późniejszymi medalistami: 3:2 z FC InterTeamem oraz 4:3 z Uwiądem Starczym. Do tego jeszcze byli minimalnie lepsi od mocnego Polisquadu (4:3). W pozostałych grach triumfowali raczej pewnie (7:1 z KACem, 6:2 z Kokosami, taki sam rezultat z Nam Dinh w derbach Wietnamu). Tylko raz w przekroju całych rozgrywek przegrali, z czwartym w stawce AZS PJATK. Lecz nie przeszkodziło im to w zdobyciu głównego trofeum. Hanoi prezentowało na murawie dynamiczny futbol, oparty na szybkiej wymianie podań, gdzie wszyscy zawodnicy doskonale rozumieli swoje zadania na boisku. To był prawdziwy kolektyw, ale musimy wyróżnić zwłaszcza Thanha Dieu, prawdziwą gwiazdę mistrzowskiego zespołu i czołowego strzelca ligi. Świetnie prezentowali się też Kien czy Toan, ale tak naprawdę każdy w barwach FC Hanoi dołożył cegiełkę do tego sukcesu. Złoto oraz awans do Ekstraklasy po prostu im się należał.
Na drugim stopniu podium zameldował się Uwiąd Starczy. Debiutanci już na początku sezonu mieli bardzo trudny terminarz. Na inaugurację wygrali z AZS PJATK 7:5, później nieznacznie ulegli FC InterTeamowi 5:6 i, jak się okazało, te trzy ekipy na koniec zebrały po 19 punktów. W małej tabeli najlepszy był Uwiąd i to oni sięgnęli po srebro oraz awans. Poza wspomnianym startem rozgrywek ta drużyna radziła sobie naprawdę świetnie. Potem wygrała cztery spotkania z rzędu (w tym 13:1 z Nam Dinh czy 9:5 z dobrze grającym Polisquadem). Na trzy kolejki przed końcem dość niespodziewanie zremisowali 3:3 z Corston Wankers (chociaż prowadzili 3:1), tydzień później nieznacznie ulegli późniejszym triumfatorom FC Hanoi 4:3 i być może to przesądziło o tym, że Uwiąd nie zgarnął mistrzowskiego wazonu. Lecz i tak należą się im wielkie brawa. Zwłaszcza Marcinowi Wojciechowskiemu, który nie tylko był jednym z najskuteczniejszych zawodników ligi, ale też zgarnął dwie statuetki – za najlepszego asystenta (z wynikiem 13 ostatnich podań) oraz dla MVP I Ligi. Doskonale spisali też Jakub Dach, Król strzelców z 13 golami, czy też Jan Zawadowski, ale ogólnie cała drużyna beniaminka zasłużyła w minionej już kampanii na uznanie.
Oklaski też dla trzecich na pudle FC InterTeam. Załoga rodem z Ukrainy zaczęła piłkarską wiosnę z wysokiego C. Cztery wygrane z rzędu, w tym wyrównane mecze z Uwiądem Starczym 6:5 czy też z KACem 7:6 i dopiero AZS PJATK zatrzymał ich w piątej kolejce (minimalna porażka 5:4). Tydzień później dość sensacyjnie zremisowali z Kokosami 1:1, a następnie znowu dość pechowo przegrali, tym razem z późniejszym mistrzem FC Hanoi. Jednak już do końca rozgrywek ukraińska komanda nie myliła się. Brązowy medal zapewnili sobie na samym finiszu sezonu, w meczu z Polisquadem, w którym wynik zmieniał się co chwila, a decydujący gol na 5:4 padł w ostatniej minucie. Po takich emocjach sukces ten, jakim było miejsce na podium, na pewno smakował jeszcze bardziej. Jako kolektyw FC InterTeam grał nieustępliwie, walecznie i umiejętnie taktycznie. W dodatku miał dwóch wyróżnionych zawodników w składzie. Vasyl Ivanov zwyciężył klasyfikację na najlepszego bramkarza ligi, Vasyl Karacz wraz ze snajperem Uwiądu Starczego zdobył koronę króla strzelców (z dorobkiem 13 trafień). Bohdan Korohov i Taras Lavriv także dołożyli swoje trzy grosze do tego wyniku. Brawo!

Czwarty na mecie AZS PJATK to chyba najwięksi pechowcy sezonu. Nie dość, że wypadli poza podium przez małą tabelę (o czym zadecydowała w zasadzie jedna bramka), to ich duet napastników Cristian Zalewski – Tomek Bicz, był blisko korony króla strzelców. Zaczęło się od porażki z Uwiądem Starczym 5:7, potem AZS oddał walkowera Polisquadowi, następnie zremisowali jeszcze z Corston Wankers 3:3 i dopiero od tego momentu zaczęła się magia. AZS wygrał już do końca wszystkie mecze. W tym z brązowymi medalistami FC InterTeamem 5:4, i jako jedyni znaleźli też sposób na zdobywcę tytułu FC Hanoi, pokonując ich aż 7:3. Szkoda tylko początku sezonu, bo kto wie, czy gdyby lepiej im wtedy poszło (problemy kadrowe), to by nie sięgnęli po złoto? Potencjał na to na pewno jest i jesienią takich wynik jest w ich zasięgu.
Na piątej pozycji uplasował się Polisquad. Ta doświadczona ekipa mogłaby nawet powalczyć o podium, ale niestety na początku futbolowej wiosny grali w kratkę. Dopiero od drugiej połowy sezonu ustabilizowali formę, wygrywając trzy mecze z rzędu (7:3 z Nam Dinh, 6:4 z Kokosami, 4:2 z Corston Wankers). Na sam koniec nieznacznie ulegli brązowym medalistom z FC InterTeamu po golu w ostatniej minucie, ale mimo wszystko to był niezły sezon w wykonaniu drużyny w niebieskich trykotach. W zasadzie, nawet jak przegrywali, to rywale musieli się z nimi namęczyć, a kilka razy pokazywali się z naprawdę dobrej strony. My docenimy też niezawodnego Roberta Cendrowskiego, bez którego goli i asyst nie byłoby miejsca w górnej połowie tabeli.
Dziwna to była wiosna w wykonaniu FC K.A.C. Weterani boisk na Piaseczyńskiej w zasadzie grali równo przez cały sezon i w praktyce niemal każdy ich mecz był zacięty. Jednak nie zawsze miało to przełożenie na punkty, stąd też bilans czterech zwycięstw i pięciu porażek. Nam się najbardziej podobali w starciach z Poliquadem (wygrana 5:2), thriller z Sielcami z zabójczym finiszem (5:4) także robił wrażenie. A dodatkowo wyróżniał się i to na tle całej ligi Kamil Kozłowski, który był w czołówce strzelców i najlepszych asystentów. Cezary Śledziak także prezentował równą formę. Z takimi zawodnikami powinni być wyżej na finiszu, niestety czegoś Piwnym w tej kampanii zabrakło.
Na siódmym miejscu wylądowali Corston Wankers. Ten zespół uwielbiał sprawiać niespodzianki. Urwał punkty wicemistrzom Uwiądowi Starczemu (3:3), potrafili też zremisować z faworyzowanym AZS (również 3:3). A do tego, mimo porażek, potrafili postawić się FC Hanoi czy też FC InterTeamowi (w obu starciach po 3:5). Ograli też doświadczony FC K.A.C. 6:4. Jednak z niżej notowanymi rywalami im tak dobrze nie szło, przypomnimy tylko przegraną 1:5 z Kokosami czy też Sielcami 2:4. Także potencjał na wyższe pozycje są, trzeba tylko popracować nad koncentracją, no i warto utrzymać w składzie Adriana Gębskiego i Pawła Seluka, którzy wyróżniali się w niebieskich barwach.
Sielce Squad, ósma drużyna na finiszu, która lepiej wyglądała na boisku, niż punktowała. Zespół z Mokotowa jak przegrywał, to zazwyczaj nieznacznie (nieco wyższe porażki notowali tylko z czołówką), ale tak naprawdę w większości ich meczów wynik był na ostrzu noża i niewiele brakowało by zakończyły się one zdobyczą punktową (przegrane 4:5 z KACem, 3:4 z AZS) Wyczekiwane wygrane 4:2 z Corston, 4:3 Nam Dinh, czy remis 5:5 z Kokosami pozwoliły na lepszą pozycja na koniec wiosennego sezonu. Wyższe miejsce w kolejnej edycji jest jak najbardziej w ich zasięgu, gdyż Sielce naprawdę nie odstawali od nikogo, a w dodatku mieli w składzie Piotra Polkowskiego, zawodnika, który potrafił zrobić różnicę.
Jak Kokosy, czyli zespół, który potrafił zremisować z brązowym medalistą FC InterTeamem 1:1 albo postraszyć wicemistrza Uwiąd Starczy (2:3) mógł finiszować przedostatni? Tego nie wiemy. Mieli na swoim koncie kilka udanych występów (zwłaszcza 5:1 z Corston, uratowany w końcówce punkt z Sielcami), ta ekipa momentami naprawdę nie wyglądała źle. Lecz zdarzały im się „wtopy”, bo remis z czerwoną latarnią ligi Nam Dinh musimy tak nazwać. Naszym zdaniem trzeba nieco ustabilizować skład, popracować nad frekwencją i utrzymać w klubie Kamila Jarosa, wtedy jesienią powinno być skuteczniej i lepiej.
Tabelę zamknęli Nam Dinh z ledwie jednym oczkiem w przeciągu całych rozgrywek. Miało to miejsce w starciu z Kokosami zakończonym rezultatem 3:3. Parę raz zawodnicy w żółtych koszulkach byli bliscy szczęścia (minimalne przegrane z Corston  2:3 czy z Sielcami 3:4), ale generalnie była to niebyt udana wiosna w ich wykonaniu, choć waleczności nie możemy im odmówić.. Zdarzały im się też bolesne porażki, zwłaszcza mecz z Uwiądem Starczym im chluby nie przyniósł. Zatem, Panowie, jest spore pole do poprawy, chociaż akurat Nguyen Thien wyglądał w tych rozgrywkach całkiem nieźle i powinien swoją osobą pociągnąć kolegów do lepszej gry w kolejnym sezonie.

Na koniec już tradycyjnie chcemy ponownie pogratulować wszystkim medalowym drużynom, ale też wyróżnionym indywidualnie. To była naprawdę dobra wiosna na boiskach dolnej Warszawianki i za to chcieliśmy wszystkim uczestnikom, bez wyjątku, podziękować. I mamy nadzieję, że niebawem znowu razem pokopiemy, bo jesienne rozgrywki startują już we wrześniu!